czwartek, 14 sierpnia 2014

#startfest


Adrenalina spadła, emocje się uspokoiły, więc mogę na spokojnie wrócić do wspomnień ze Startu i trochę napisać o tym co się działo. Aaaaa działo się, że hej! Jak już pisałam we wcześniejszym poście, obóz Start Gimnazjum jest jak sama nazwa wskazuje dla gimnazjalistów. Ten wiek wśród nastolatków jest wyjątkowy - ma swoje potrzeby, zainteresowania, pragnienia. Kim jest gimnazjalista? - człowiek który tworzy dopiero swój światopogląd, jest zwariowany, pełen życia, pasji i niezwykle szczery w swoim zachowaniu i emocjach. I tą szczerość można było widzieć w stosunku do Boga i czego oni doświadczali z Nim na Starcie. 



Już od pierwszego dnia urzekła mnie jedna sytuacja. Zaczyna się pierwsza wieczorna sesja, zaczynają grać pierwsze dźwięki muzyki a nagle gimnazjaliści całym swoim ciałem, ruchem wstają i pragną uwielbić Niepojętego. Nie potrzebowali wielkich słów zachęty, wstępu czym jest uwielbienie i jak maja się zachować, ich serca i chęć bycia z Bogiem była widoczna przez ich zaagażowanie i to zaangażowanie na całego. Już tego dnia właśnie działy się niesamowite rzeczy: osoby oddające życie Jezusowi, uzdrowienia, powrót do relacji z Ojcem, łzy pokuty i radość z przebaczenia grzechów - być tego świadkiem już pierwszego dnia dało takiego "kopa" na kolejne dni i pewność, że to jest właśnie powód, po co jest taki obóz jak Start Gimnazjum. Chciało by się rzec: że dla takich chwil warto żyć!


Każdy dzień na #startfest był wyjątkowy. Każdy dzień niósł ze sobą nowe wyzwania ale też wiele radości. W tym roku byłam odpowiedzialna, za część artystyczną tzw. StartArt. Na potrzeby Startu musiałam stworzyć 8 przedstawień, tak 8! Nie były długie, krótkie w czasie, ale każdy z nich w innej tematyce. Nie lada wyzwanie przed Startem mnie czekało, ale teraz patrząc z perspektywy czasu, uważam, że wyszło bardzo dobrze. Z niektórych scenek jestem bardziej dumna z innych mniej ;) (tak chłodym okiem patrząc) ale sama wiem ile pracy to kosztowało mój mózg ;) i ile łaski i Bożej twórczości potrzebowałam, uważam, że dałam radę i nie żałuję. Było warto! Na serio było warto. Zawsze gdzieś marzenie by móc łączyć sztukę z uwielbieniem, kazaniem, nagle stało się rzeczywistością i ja mogłam być tego częścią. Coś pięknego! Dla mnie samej osobiście #startfest stał się spełniem pewnych marzeń i wypełnieniem się obietnic, które Bóg kiedyś włożył w moje serducho. Jestem tak meeega wdzięczna Mu za to. 


Start Gimnazjum to obóz na którym dzieją się niesamowite rzeczy. Kiedy gimnazjalista podejmie decyzje, że pragnie te dni poświęcić tylko dla Niepojętego, On - Niepojęty, przyznaje się do tego w 100%. Moje oczy były świadkie wielu uzdrowień, uwolnień, chrztu w Duchu Świętym, wracania do relacji z Jezusem ale też podejmowania po raz pierwszy decyzji o oddaniu życiu Jezusowi, entuzjazmowi podczas uwielbienia, ale też czasem na kolanach przed świętym Bogiem. To jest niesamowity przywilej i łaska Boża by właśnie w tym wieku, tak "wcześnie" móc odpowiedzieć Bogu TAK. Ich życie może i wiem, że będzie wyglądać inaczej. Znam ludzi, którzy kiedyś sami byli uczestnikami Startu a teraz są ludźmi zaangażowanymi czynnie w życie kościoła i niesamowitym świadectwem dla innych. Obóz nie jest jednorazowym wydarzeniem, jest czymś, co ma realny wpływ na życie gimnazjalisów w Polsce. Start Gimnazjum jest pełen radości, entuzjazmu, muzyki, fanu, uwielbienia, nawiązywania relacji, doświadczania relaności Boga i Jego miłości (kolejność przypadkowa ;)) to miejsce, gdzie gimnazjalista może być sobą a ludzie, którzy tworzą Start po prostu ich kochają, bo wiedzą, że to Boża obecność i miłość zmienia człowieka a nie inny człowiek. I oni, gimnazjaliści, tej obecności i miłości Niepojętego mogą doświadczyć na Starcie i to powoduje, że wracają do swoich domów przemieni z nadzieją, że to czego doświadczyli na Starcie będzie trwać przez cały rok.





Zdjęcia: my iPhone

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz