piątek, 26 lipca 2013

Start Gimnazjum

Aaaaaaaaa !!! to już jutro !!! Nie mogę się doczekać ! Jednak może od początku ;)

Start Gimnazjum to najlepszy konferencja dla młodzieży gimnazjalnej w Polsce. To miejsce gdzie gimnazjalistów stawia się przed nowymi wyzwaniami i motywuje do osiągania rzeczy niemożliwych. Mnóstwo dobrej zabawy, warsztatów, muzyki oraz przede wszystkim żywej relacji z Bogiem i ludźmi, którzy są w nim szaleńczo zakochani.

Na Starcie będę poraz 4 (choć nie jestem w wieku gimnazjalnym ;) ) i za każdym razem będąc z tymi młodymi ludźmi jestem pod wrażeniem jak pragną Boga oraz Jego mocy i działania przez nich. Gdy widzisz jak oddają życie Niepojętemu, pragną za Nim iść, są chrzczeni Duchem Świętym to wiesz, że jest przyszłość dla tego narodu i masz nadzieję, że coś się zmieni; że ten kraj będzie poruszony Bożym działaniem. Co roku na Starcie jest nowe hasło, motyw przewodni. W tym roku to STARTvill. Co to jest STARTville?
Czy myślałeś, jaby to było, gdyby istniało takie miejsce, gdzie mógłbyś czuć się jak u siebie? Szczególna przestrzeń, gdzie można być sobą? Gdzie wszyscy są głośni, weseli i zainspirowani? Takim miejscem jest STARTville. Szczególna Startowa osada, w której wszyscy mamy powód do świętowania i entuzjazmu, bo oprócz nas zamieszkuje w niej Bardzo Ważna Osoba.
Jedno jest pewne, nie mogę się doczekać jak stanę się częścią STARTville. Może będę trochę unieruchomiona przez ostatni wypadek, ale być tam, przeżywać to wszystko razem z tymi młodymi ludźmi, stać się częścią tego niesamowitego Bożego poruszenia - za nic w świecie bym tego nie przepuściła ;) ...uparciuch jestem ...
Postaram się na bieżąco pisać o tym co dzieje się na STARTville :)

W kontakcie :)

czwartek, 25 lipca 2013

... inspiracja ...

Od 4 miesiący czytam fajną książkę. Na każdy dzień jest do przeczytania jedna strona. I choć wydaje się to mało, to często nad jedną stroną potrafię spędzić "niezłą chwilę" ;)

Wczoraj trafiłam na inspirującą treść, którą stwierdziłam, że podzielę się z resztą. Bo przecież nie mogę tylko tego mieć dla siebie ;)

Rozważanie na ten dzień było zapisane w Ewangeli Jana 8;6-7
"Jezus nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień". 
Komentarz autora: często pragniemy, aby osoba, która zgrzeszyła przeciwko nam, zapłaciła za swój czyn. Trzymamy w dłoniach kamienie potępienia i osądu, nie mogąc się doczekać, aby nimi cisnąć. Jezus pisze wówczas na ziemi naszych dusz i jeśli dobrze przyjrzymy się własnemu wnętrzu, zrozumiemy, że także jesteśmy winni. Może wtedy wypuścimy z dłoni nasze kamienie i odejdziemy.
I refleksja mnie naszła: jak ja często trzymałam w dłoni takie kamienie, a może ile razy już potrafiłam nimi cisnąć - bo wydawało się to "słuszne". Tak naprawdę gdzie jest granica między rozsądzaniem a osądem a tym bardziej ocenianiem kogoś? Nie chcę być w miejscu, gdzie stoję i trzymam "kamień". I wiem że CIEŃKA jest linia między rozsądzaniem a ocenianiem ..i nie chcę być ani na milimetr gdzie mogła bym przekroczyć tą linię. Jednak gdyby miało się tak zdarzyć, to chcę by wtedy Niepojęty pisał na ziemi mego serca i "przywołał" mnie do porządku ...



środa, 24 lipca 2013

Kiedy siedzisz, zaczynasz myśleć ...

Z soboty na niedzielę, w moim życiu wydarzył się pewien wypadek. Wylądowałam w szpitalu z powodu bólu kręgosłupa. Moje ciało całkowiecie odmówiło posłuszeństwa w kwesti poruszania się.
Do poniedziałku wieczór prawie w ogóle nic nie byłam w stanie zrobić, jednym moim widokiem był sufit lub ekran komputera ...ciężko opisać co w takich momentach się czuje ...

Ale to nie o tym będzie ten post. Raczej o tym jak z takiej sytuacji można wyciągnąć lekcje i czego te lekcje mogą Cię nauczyć. Bo kiedy siedzisz to zaczynasz myśleć i to różne myśli przychodzą do głowy. Dla mnie ta sytuacja była i jest pod wieloma względami ciężka. Należę do osób bardzo ruchliwych, nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu dość długo, a tu nagle człowiek jest przykuty do kanapy bądź podłogi i nic, dosłownie NIC, nie może zrobić. Należę do osób która od wczensych lat były samodzielna, a w tej sytuacji całkowiecie zależna od innych i polegająca na innych. Trzecia rzecz rzadko prosiłam ludzi o pomoc bo wiele rzeczy potrafiłam zrobić sama, licząc na swoje siły, umiejętności, możliwości - teraz muszę prosić o pomoc na każdym kroku. I choć wydaje się, że jest "beznadzieja" to ja jednak widzę, jak mój Niepojęty uczy mnie w tej sytuacji wielu rzeczy: jak polegać na innych, jak zacząć prosić o pomoc, a przede wszystkim jak przystopować i zwolnić trochę swoje życie, nie pędzić tak, nie brać tyle rzeczy na siebie. I sytuacja nie jest łatwa i przyjemna, ale staram się z niej czerpać to co dobre i co przynosi zmienę i niech ta zmiana będzie trwała.

A cud jak się już wydarzył w tych dniach - to moc i siła jaką się posiada mając "duchową rodzinę" :D Tyle osób się o mnie troszczy a drugie tyle modli. I mając takich ludzi w koło siebie, wiesz, że nie jesteś sam i wiesz, że ktoś o Tobie myśli i wspomina Cię w modlitwach. To jest MEGA ! Dziękuję wszystkim :)

Zaczynamy od nowa

Hehej ;)

Prowadziłam już bloga o podobym tytule, ale jak to ja zapomniam hasła do niego i postanowiłam stworzyć na nowo swój blog ;)

A o czym on będzie? O tym czego doświadczam w relacji z Bogiem, o każdej chwili jaką przeżywam wypełniając to do czego On mnie powołał. O filmach, które lubię oglądać notorycznie ;) O muzyce, bez której dzień nie jest taki sam. O tańcu, który jest moją pasją i talentem danym od Niego :) O tym co jest radosne, ale też czasem smutne ... takie moje kolorowe życie :D