środa, 24 lipca 2013

Kiedy siedzisz, zaczynasz myśleć ...

Z soboty na niedzielę, w moim życiu wydarzył się pewien wypadek. Wylądowałam w szpitalu z powodu bólu kręgosłupa. Moje ciało całkowiecie odmówiło posłuszeństwa w kwesti poruszania się.
Do poniedziałku wieczór prawie w ogóle nic nie byłam w stanie zrobić, jednym moim widokiem był sufit lub ekran komputera ...ciężko opisać co w takich momentach się czuje ...

Ale to nie o tym będzie ten post. Raczej o tym jak z takiej sytuacji można wyciągnąć lekcje i czego te lekcje mogą Cię nauczyć. Bo kiedy siedzisz to zaczynasz myśleć i to różne myśli przychodzą do głowy. Dla mnie ta sytuacja była i jest pod wieloma względami ciężka. Należę do osób bardzo ruchliwych, nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu dość długo, a tu nagle człowiek jest przykuty do kanapy bądź podłogi i nic, dosłownie NIC, nie może zrobić. Należę do osób która od wczensych lat były samodzielna, a w tej sytuacji całkowiecie zależna od innych i polegająca na innych. Trzecia rzecz rzadko prosiłam ludzi o pomoc bo wiele rzeczy potrafiłam zrobić sama, licząc na swoje siły, umiejętności, możliwości - teraz muszę prosić o pomoc na każdym kroku. I choć wydaje się, że jest "beznadzieja" to ja jednak widzę, jak mój Niepojęty uczy mnie w tej sytuacji wielu rzeczy: jak polegać na innych, jak zacząć prosić o pomoc, a przede wszystkim jak przystopować i zwolnić trochę swoje życie, nie pędzić tak, nie brać tyle rzeczy na siebie. I sytuacja nie jest łatwa i przyjemna, ale staram się z niej czerpać to co dobre i co przynosi zmienę i niech ta zmiana będzie trwała.

A cud jak się już wydarzył w tych dniach - to moc i siła jaką się posiada mając "duchową rodzinę" :D Tyle osób się o mnie troszczy a drugie tyle modli. I mając takich ludzi w koło siebie, wiesz, że nie jesteś sam i wiesz, że ktoś o Tobie myśli i wspomina Cię w modlitwach. To jest MEGA ! Dziękuję wszystkim :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz